Autor Wiadomość
Makoto
PostWysłany: Pią 13:27, 22 Cze 2007    Temat postu:
 
Nawiązując do Sapkowskiego... Odnoszę wrażenie, że jednak to trylogia husycka bardziej przypadła mi do gustu. Saga o wiedźminie jest niezaprzeczalnie fantastycznym dziełem pisarza, aczkolwiek filozofia i punkt widzenia - niejednokrotnie skłaniająca do refleksji nad własnym postępowaniem - poszczególnych postaci jest przedstawiona wprost. Często nie wnioskujemy, a wyczytujemy światopogląd bohaterów, przez co kolejne tomy czyta się szybko, być może nawet bez większego zastanowienia. Natomiast podczas lektury sagi o Reinmarze z Bielawy, czy jak kto woli Reynevanie von Bielau, zmuszeni jesteśmy przemyśleć poszczególne gesty, zachowania oraz ich pobudki. Musimy poznać i zrozumieć motywy działań bohaterów, by w pełni poznać ich nastawienie do świata. Najwyżej ja tak to odbieram ;) Ponadto zdaje się, że cała trylogia jest w pewnym sensie odzewem pisarza na to wszystko, co aktualnie dzieje się na świecie...

Ja tak tylko głośno myślę ;p

Małego Księcia przeczytałam niedawno, kilka dni przed rozpoczęciem omawiania tej lektury w szkole. Zaintrygował mnie, owszem, ale czy zachwycił?... Dla mnie to taki spis zasad etyki (nie twierdzę, że niepoprawnych!) przedstawiony w możliwie jak najprostszy sposób. I tak wiem, że nikt ani nic na tym świecie tak piękne nie jest ani nie będzie ;p
Kariana
PostWysłany: Czw 17:12, 21 Cze 2007    Temat postu:
 
Ma się rozumieć, że Wiedźmin to kawał dobrej roboty i nie uchodzi to żadnej wątpliwości, acz teraz jak czytam sobie tzw. 'sagę husycką'("Narrenturm", "Boży Bojownicy" i "Lux perpetua") nie mogę powiedzieć, że jest zła. Fakt, można się pogubić w tych czeskich nazwach, ale mimo to warka akcja, dialogi i bezbłędna narracja to coś, co przemawia na korzyść tej serii.
Mazzolini
PostWysłany: Czw 0:48, 21 Cze 2007    Temat postu:
 
Caius napisał:

Przeczytałaś Małego księcia w wieku sześciu lat? ;)



Ja przeczytałem jak miałem 8 :] Książka krótka była, dużo obrazków, to przedukałem jakoś literkami. Pamietam że diabelnie mi sie podobało, ale tak dziecinnie, żadnego przesłania czy sensu nie byłem w stanie zrozumieć, ni w ząb. Żeby zrozumieć istotę dzieciństwa, trzeba podrosnąć - i w tym pies pogrzebany, bo potem możesz być już tylko dużym dzieckiem. A to nie to samo :]

A co czytam... wszystko co wpadnie mi w łapy i wciągnie od pierwszej strony. Z czasem, z wiekiem może, jest tego coraz więcej. Głównie fantastyka i lekkostrawne traktaty filozoficzne (nawet ja, mimo swego ze wszech stron oświecenia nie jestem w stanie zbyt przesadnego bełkotu zdzierżyć). Lecz i innym czytadłem nie wzgardzę. No i rzecz jasna dużo wierszy, jako coś po co można sięgnąć w każdej chwili i w każdym nastroju. Lektur niestety nie czytam od lat (z wyboru), chociaż z najważniejszymi dziełami jestem obcykany. I aż tak strasznie Zbrodni i Kary nie żałuję, choć książka to niewątpliwie dobra.

No i ostatnio złapałem bacykla na Grzędowskiego... nie miałem pojęcia, że tak swojsko i klimatycznie pisze. Zresztą już tylu polskich autorów fantasy poznałem, że Sapkowski pozostaje w tyle. Genialne miał opowiadania, genialną sagę, a teraz tak jakoś zramolał, choć na kwestie materialne (gierka komputerowa "The Wither" się kłania) z pewnością nie narzeka. Ale nie mam mu za złe, bo stworzył kawał skurwysyna - Wiedźmina.

I kończe, bo się zacznę znowu rozwodzić nad niczym :]
Emjotka
PostWysłany: Śro 18:41, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Caius napisał:

Cytat:

Nie podziwiaj, sprawdzałam empirycznie.



Przeczytałaś Małego księcia w wieku sześciu lat? ;)


Nie, czytałam "Małego Księcia" chyba sześciolatowi (mogę się mylić o rok w tę czy wewtę), a potem zrobiłam mu mały rozmowo-test z rozumienia tego, co usłyszał. Grey_Light_Colorz_PDT_19

Każdy porządny anarchista wie, że to właśnie ludzie tworzą system... przez który później cierpią.
Powiedziała anarchistka całym sercem.
Caius
PostWysłany: Śro 18:32, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Cytat:

Nie podziwiaj, sprawdzałam empirycznie.



Przeczytałaś Małego księcia w wieku sześciu lat? ;)

Podejrzewam, że ona nie chciałaby zamieniać Gombrowicza czy Goethego na Dobraczyńskiego...

Najbardziej żałuję z nich wszystkich Gombrowicza...

Cytat:

To czy są męczone, czy nie, zależy tylko i wyłącznie od samych uczniów i nauczycieli.



A kto tworzy szkołę?
Cytat:


(...)to problem podejścia ludzi...



Powiedziałbym, że to system. Ale to zabrzmi anarchistycznie;)
Emjotka
PostWysłany: Śro 18:25, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Caius napisał:

Cóż za optymistyczne podejście. Doprawdy, podziwiam;)


Nie podziwiaj, sprawdzałam empirycznie.

Cytat:

Podejrzewam, że gdyby tych zmian dokonała Pani Minister Krystyna Łybacka aż takiej burzy medialnej by nie było.


Podejrzewam, że ona nie chciałaby zamieniać Gombrowicza czy Goethego na Dobraczyńskiego...

Cytat:

Wiele usuniętych książek, to utwory wartościowe, których wstyd nie znać... ale czy akurat one muszą być męczone w szkole?


To czy są męczone, czy nie, zależy tylko i wyłącznie od samych uczniów i nauczycieli. To nie jest głównie kwestia trudności niektórych lektur, to problem podejścia ludzi...
Caius
PostWysłany: Śro 17:30, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Cytat:

A ja byłam cały czas przekonana, że łowienie ryb jest tam tylko tłem xD.



Widzisz jak bardzo się myliłaś... ;p

Cytat:

A "Mały Książę" jest napisany tak, że pod tym względem zrozumie go nawet sześciolatek.



Cóż za optymistyczne podejście. Doprawdy, podziwiam;)
----------------

Co do listy lektur...
Trzy lata liceum to naprawdę mało na przerobienie tylu książek. Chcąc nie chcąc trzeba podejmować wybory i tę listę zmieniać. Podejrzewam, że gdyby tych zmian dokonała Pani Minister Krystyna Łybacka aż takiej burzy medialnej by nie było.
Wiele usuniętych książek, to utwory wartościowe, których wstyd nie znać... ale czy akurat one muszą być męczone w szkole?
Emjotka
PostWysłany: Śro 16:40, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Caius napisał:

Emjotka napisał:


Od kiedy ta książka jest o łowieniu ryb?


Od kiedy ktoś potrafi napisać 40 stron ciągłego tekstu o łowieniu ryb;p


A ja byłam cały czas przekonana, że łowienie ryb jest tam tylko tłem xD.

Cytat:

Jak wiele innych książek - Mały książę chociażby


Widzisz, "Mały Książę", jak i wszystkie książki Exupéry`ego, które miałam okazję przeczytać (niestety tylko trzy), można czytać "na kilku poziomach". Wielu przenośni, rzeczy, do których zrozumienia potrzebne jest ogarnięcie kontekstu przeciętny gimnazjalista nie zrozumie. Ale zrozumie rzeczy, które są napisane wprost. A "Mały Książę" jest napisany tak, że pod tym względem zrozumie go nawet sześciolatek. Grey_Light_Colorz_PDT_19

Cytat:

Z niektórych zmian należy się cieszyć;p Cierpień młodego Wertera już nie będzie:D


Tak samo radosna wiadomość jak możliwość wywalenia "Trans-Atlantyku", "Zbrodni i kary" i "Fausta". Próba stworzenia społeczeństwa nieznającego moralnych rozterek i nieakceptującego różnych punktów widzenia rozpoczęta. Jeśli spojrzeć na uczniów z dzisiejszych podstawówek, to ma naprawdę wielkie szanse się udać...
Caius
PostWysłany: Śro 16:22, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Emjotka napisał:


Od kiedy ta książka jest o łowieniu ryb?



Od kiedy ktoś potrafi napisać 40 stron ciągłego tekstu o łowieniu ryb;p

Emjotka napisał:

...nie nadają się do omawiania w gimnazjum



Jak wiele innych książek - Mały książę chociażby

Emjotka napisał:

Ale, brońcie Bogowie, nie popieram naszego kochanego ministra, który ma przemożną ochotę wywalić z listy lektur książki, których chyba albo nie zrozumiał, albo nie przeczytał...



Z niektórych zmian należy się cieszyć;p Cierpień młodego Wertera już nie będzie:D
Emjotka
PostWysłany: Śro 14:56, 20 Cze 2007    Temat postu:
 
Okimi napisał:

"Stary człowiek i morze" -patrz wyżej xD nie interesuję sie łowieniem ryb xP


Od kiedy ta książka jest o łowieniu ryb? xD
To potwierdza moją teorię, że "Stary człowiek i morze" czy "Syzyfowe prace" nie nadają się do omawiania w gimnazjum. Ba, śmiem twierdzić, że i większość licealistów ich nie rozumie. Tak samo jak Dostojewski czy Goethe są dość ciężcy dla przeciętnego ucznia szkoły średniej. Ale, brońcie Bogowie, nie popieram naszego kochanego ministra, który ma przemożną ochotę wywalić z listy lektur książki, których chyba albo nie zrozumiał, albo nie przeczytał...

Jako, że książkami, do których ciągle wracam i które wywyższam nade wszystko, są słowniki, to pozwólcie, że teraz nie napiszę o tych z fabułą, bo zorientowanie się, co ja właściwie w życiu przeczytam trochę, mi zajmie. Grey_Light_Colorz_PDT_18
Okimi
PostWysłany: Nie 10:25, 13 Maj 2007    Temat postu:
 
Ohoho xD osobiście...za dużo ksiazek to ja nie czytam xDD co nie oznacza, że żandej nie przczytałam ;P więc tak:

Wielbie!: Książki ro tematyce miłoscie (zazwyczaj są to polskie Grey_Light_Colorz_PDT_06 ). W szczególności pani Ireny Jurgielewiczowej "Ten obcy". Matko!! dostałam za te lekturkę 5 xDD tak mi się spodobała ^.^ (nie czytałam innych bo jakoś leniwa jestem xD). Jest jeszcze jedna ;D "Kłamczucha" nie..pamietam za bardzo kto ja napisał XD ale tak czy owak jest równie wspaniała jak książka wymieniona powyżej ^.^ Jedyna książka o histroi która doprowadziłą mnie do łez. "Kamienie na szaniec"....T-T naprawde..wczułam sie...na końcu ksiązki wpadłam w taki szał łez że aż schowałam twarz w poduszcze by nikt nie słyszał ^^"lubię ja przede wszystkim za to że opowiada o II wojnie światowej a właściwie harcestwie ;P

Filozoficzne: "Mały książe" OMG! jak ja koooocham te ksiazke! Po prostu księga mądrości! dała mi tyle do zrozumienia ^^ śmiem napisac że własnie w niej jest umieszczona jedna z tajemnic świata Grey_Light_Colorz_PDT_03

Ksiązki fantasy: Osobiście..nie czytałam za dużo ksiązek fantasy xP zniechęciła mnie jedna..i tak jakoś nie biorę się za następną xD

Usypiam: Nie mam określonego dokładnie typu xD ale napewno usypiam przy historycznych(oprócz (( wojnach światowych ;P)...np:
"Krzyżacy" <-nic nie kapowałam z tej ksiązki XDD wole nowoczesny język ;P może w tym problem?
Jest również ksiązka którą zasnełam i to nie raz xD moze dlatego że byłam 4-klasistką i nienawidziłam czytać ksiazek xD? (teraz już nawet lubię ;P)
"Pinokio"-no prosze. Kto by się spodziewał prawda? xDD niewiem co niej jest nudndego..ale jest ;P
Jest również wieeeeele różnych ksiazek..ale po co mam pamiętać tytuły skoro ich nie lubię?;P

Ksiazki nautralne: ech..dużo ich jest...np.:
"Pan Tadeusz" w połowie przeczytany..na początku nawet ciekawy..ale później.. ;P
"Stary człowiek i morze" -patrz wyżej xD nie interesuję sie łowieniem ryb xP
itp ;P

jak widać..chyba wybredna jestem jeśli chodzi o ksiązki ;P
Makoto
PostWysłany: Sob 11:20, 12 Maj 2007    Temat postu:
 
Lubię wszystkie książki z gatunku fantastyki, szczególnie takich autorów jak:
- Tolkien, który stworzył klasykę literatury fantasy. Można podziwiać jego ponadprzeciętną kreatywność, dbałość o wszelkie szczegóły świata przedstawionego. Wykreował własny świat, wymyślił język elficki, jego słownictwo i gramatykę, ponadto legendy, mity, historię.
- Sapkowski, którego podziwiam za swoisty sarkazm, ironię, wyrażanie się w sposób jasny, prosty, klarowny i dosadny i nazywanie rzeczy po imieniu. Ponadto ośmielę się stwierdzić, że mój punkt widzenia na świat jest podobny Grey_Light_Colorz_PDT_18 Trzon polskiej literatury fantasy.
- Stephen King. Mistrz horroru.
- i wielu innych, których cenię za typowe powieści scince-fiction.

Rowling natomiast... Owszem, nie neguję, że stworzyła serię bestsellerów o Harrym Potterze. Jednak jej język, moim zdaniem, jest dość banalny. Oprócz tego same jej pomysły na kolejne przygody męskiego odpowiednika Mary Sue nie zaskakują. Są przewidywalne. Mimo to, cenię Rowling jako pisarkę.

Interesuje mnie literatura historyczna, mitologia. Z literatury fachowej - wszelkie pozycje dotyczące podróży po Azji i jej kultury, ponadto informatyki, filozofii. Choć może okazać się to dziwne, na liście moich ulubionych autorów znalazło się nazwisko Sienkiewicza. Również za nieco ironiczne podejście do wielu aspektów. A dzięki Quo Vadis pogłębił moje zainteresowanie Starożytnym Rzymem i łaciną.

Nie toleruję natomiast wszelkich obyczajówek. Większość z nich przyprawia mnie o ból brzucha.
Aranel
PostWysłany: Pią 20:52, 11 Maj 2007    Temat postu:
 
Grey_Light_Colorz_PDT_06 Ja usypiam raczej przy każdej książce....
Jedyną książką która potrafiła mnie "wciągnąć" była Seria Niefortunnych Zdarzeń", a co do Harry'ego Pottera to był ciekawy na początku, teraz stał się nudny- za długo wszystko się ciągnie Grey_Light_Colorz_PDT_19
Agnesii
PostWysłany: Pią 11:03, 11 Maj 2007    Temat postu:
 
Hmm... Stosuję mniej więcej ten sam podział...

Moje ulubione książki, właściwie serie: "Zaczarowane życie" D. W. Johnes, "Saga Wiedźmina" A. Sapkowskiego, "Władca Pierścieni" J. R. R. Tolkiena i "Wojny Duszków" (autora niestety nie pamiętam)

Usypiałam przy "Ani z Zielonego Wzgórza", "Przeminęło z Wiatrem", "Wojnie i Pokoju", "Robinsonie Cruzoe", "Powietrznych okrętach"

Ziewałam przy "Harrym Potterze".

Reszta ksiażek, jakie czytałam w życiu, albo nie zapadły mi tak bardzo w pamięć, żeby pamiętać ich tytuły, albo po prostu były nudne jak flaki z olejem i wolałam co szybciej o nich zapomnieć...
Caius
PostWysłany: Czw 21:53, 10 Maj 2007    Temat postu:
 
Książki ogólnie można podzielić na
- ołówek w oko - przykładem są Cierpienia młodego Wertera
- nudne - czytane bo trzeba - jak Lalka czy Zbrodnia i Kara
- takie sobie - jak Dziady
- ciekawe w miarę - jak Potop czy "Krzyżacy"
- z zapartym tchem - wszystkie książki Terry'ego Pratchetta

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group